piątek, 9 czerwca 2017

Do Adolfów #2

Od dłuższego czasu na blogu pojawiały się jedynie opinie o pierwszych tomach danych mang, a to z prostej przyczyny – w kolejnych częściach jest zwykle zbyt mało materiału do recenzji i całość wychodzi średniawo. Kiedy jednak komiks ma ponad 600 stron, jest kolejnym tomem mangi, której wystawiłem 9,5/10 i stworzony został przez Osamu Tezukę, sprawa ma się odrobinę inaczej. Pozostaje więc pytanie – czy druga część „Do Adolfów” dorównuje pierwszej?
Zacznijmy jednak od początku, a mianowicie od Adolfa Kaufmanna, który nieszczęśliwie zakochał się w żydowskiej dziewczynie. Nie stanowi to dla niego dobrej sytuacji, bo kiedy ludzie z Adolf-Hitler Schule się o tym dowiedzą, będzie co najmniej po nim. Kiedy dowiaduje się więc, że 25 marca planowana jest masowa wywózka żydów, postanawia nie dopuścić do tego, aby jego miłość trafiła do obozu koncentracyjnego. Organizuje  ucieczkę, która pomoże dziewczynie oraz jej rodzinie uniknąć tego straszliwego losu. Sprawy jednak przybierają nieco inny obrót, a Adolf musi stanąć przed bardzo ważnymi decyzjami oraz przekonać się, czy bezgraniczne zaufanie do Führera na pewno ma sens…
Trzeba być Osamu Tezuką, żeby stworzyć taką mangę. Mangę, w której najróżniejsze, pozornie nie pasujące do siebie wątki przeplatają się ze sobą z gracją tworząc świetną fabułę. Mangę, w której autor potrafi z łatwością zamienić prostą scenkę humorystyczną w straszliwy dramat, mangę, od której na sposób niezwykle umiejętnego budowania napięcia nie sposób się oderwać. Historia ta jest stworzona bowiem po mistrzowsku, idealnie wyważona i skonstruowana, wciągająca a przy tym niezwykle realistyczna. Fabułę w drugim tomie należy pochwalić – Tezuka nie tylko zadbał o to, aby każde pytanie miało swoją odpowiedź i żeby cała historia była domknięta. Wprowadził również parę innych wątków ważnych  dla całości właśnie w drugim tomie i po mistrzowsku zakończył je, nie pozostawiając u czytelnika wrażenia niedosytu. Poza tym, mimo ciężkiej tematyki wojennej, autorowi udało się wpleść tu również wątki miłosne, które wypadają przekonująco i nie kojarzą się z tanią telenowelą. I może my podczas lektury tego nie dostrzegamy, ale po przeanalizowaniu mangi da się zauważyć, jak wiele godzin Tezuka spędził nad tym komiksem, aby był on po prostu perfekcyjny.
Mimo tego, że w przypadku drugiej części mangi fabuła jest nieco szybsza niż w pierwszej, całość jest spójna i nie znalazłem tu jakichkolwiek luk fabularnych. Mamy tu również parę umiejętnie napisanych zwrotów akcji, które dobrze użyte mogą bardzo przydać się historii, z kolei kiedy jest ich zbyt dużo, potrafią zniszczyć dane dzieło – tu jednak sprawiają one, że akcja mocno nabiera tempa, co prowadzi do zakończenia, które z kolei jest jednym z niewielu minusów mangi. Wydaje mi się odrobinę zbyt sztampowe i chociaż możliwe , że moje oczekiwania były zwyczajnie zbyt wysokie, to do zabiegu, który zdecydował się użyć Tezuka, mam parę zastrzeżeń – po tak świetnej, ciężkiej historii, którą zaprezentował nam autor, miałem nadzieję na coś nieco bardziej oryginalnego.
Generalnie w drugim tomie najbardziej skupiono się na postaci Adolfa Kaufmanna. Chłopak bowiem całkowicie poddaje się manipulacji Niemców i zamienia się w radykalnego nazistę. Gotowy jest wykonać każdy rozkaz swoich przełożonych oraz służyć w imię Hitlera. Poza tym przestaje szanować Żydów, co na samym początku stanowiło jego słabość. Kiedy jednak orientuje się, że Trzecia Rzesza powoli upada, a plany Führera są coraz bardziej bezsensowne, zaczyna powoli szaleć. Człowiek, któremu bezgranicznie ufał i którego traktował  jak wodza oraz wszystkie jego wartości, które pracownicy Adolf-Hitler Schule skrzętnie wpajali mu od dzieciństwa właśnie zaczęły umierać, a on nie mógł się z tym pogodzić. Zaczęły dręczyć go urojenia i halucynacje. Co więcej, odezwało się jego sumienie  i pamięć o wszystkich zbrodniach wobec  Żydów, których podczas swojej kadencji się dopuścił, nagle powróciła. I mimo tego, że przecież widzieliśmy , co robił, zaczyna nam być go po prostu żal. Tezuka wykreował bohatera genialnie, zadbał o jego profil psychologiczny tak, że postać jest realistyczna, a równocześnie sprawił, że mimo nienawiści, jaka stopniowo rodziła się do niego podczas czytania, ostatecznie go żałujemy. Świetne jest również obserwowanie jego stopniowej przemiany, na której przykładzie autor pokazuje, jak manipulowali swoich obywateli Niemcy. Trzeba w końcu wspomnieć, że Adolf na początku był przecież chłopcem, który do nazistowskiej szkoły pojechał wyłącznie z powodu woli swojego ojca, a sam próbował w każdy sposób przekonać go, że wcale nie chce się tam uczyć. Jego przygody zajmują większość drugiego tomu i jestem pełen podziwu dla Tezuki, który tak świetnie potrafił wykreować bohatera i stworzyć postać niejednoznaczną, która mimo swoich zbrodni potrafi wzbudzić u czytelnika współczucie.
Sohei Toge, który kontynuuje próbę upublicznienia dokumentów, przez które jego brat stracił życie, nie przeszedł szczególnej ewolucji. Dalej jest tym samym, zdeterminowanym Soheiem narażającym życie aby dopiąć swego. Przez te dwa tomy zdążyłem bardzo go polubić – facet jest uczciwą, prostą osobą, chociaż kiedy trzeba potrafi być bardzo konsekwentny. To bardzo silna psychicznie postać, która nawet mimo tego, co ją spotyka, nie załamuje się i walczy dalej. Podoba mi się też, że Sohei jest prostym, nieprzekombinowanym, nado ajzwyklejszym człowiekiem. Osobą, którą moglibyśmy spotkać zwyczajnie idąc na ulicy. Ma swoje atuty, ma też wady i słabości. To wszystko sprawia, że  bardzo łatwo się nam zżyć z nim i z jego problemami, chociaż są one odrobinę innego kalibru niż te nasze (w końcu nie każdy z nas codziennie ścigany jest przez gestapo).
Kreska również zbytnio się nie zmieniła – to wciąż te same realistyczne, chociaż odrobinę uproszczone twarze, duża dbałość o anatomię postaci, szczegółowe tła i wnętrza, a to wszystko z charakterystyczną dla Tezuki nutką retro. Równocześnie widzimy po praktycznie znikomej ilości jakichkolwiek błędów i bardzo estetycznych, równych kadrach ile pracy włożył w to wszystko autor i jak wiele musiało zająć samo narysowanie komiksu, nie mówiąc już o tworzeniu fabuły. Należy również wspomnieć o tym, że rastry, których zbytnie nagromadzenie często gubi daną mangę, tutaj używane są bardzo umiejętnie i stanowią idealne tło w momentach, w których nasze oczy nie mają skupić się głównie na postaciach.
Jeśli chodzi o polskie wydanie to zacznijmy od plusów – Waneko dodało bardzo dużo przypisów, głównie przy postaciach historycznych. Doceniam to, ponieważ to właśnie dzięki nim w niektórych momentach nie pogubiłem się w historii. Na końcu mamy krótką charakterystykę Tezuki oraz komentarz historyczny dotyczący prawdziwego pochodzenia Hitlera – oba artykuły napisane są przez Krzysztofa Wojdyło i stanowią naprawdę ciekawy dodatek. Papier jest biały a czernie czarne, wszystko zostało też solidnie zszyte i zamknięte w dobrze wykonanej twardej oprawie. Niestety grzbiet mangi niezbyt komponuje się z tym z pierwszego tomu – tam mamy swastykę na jednolitym, czerwonym tle, z kolei tu Gwiazda Dawida jest nie dość, że rozmazana to jeszcze nadrukowana na czymś podobnym do starego, pożółkłego papieru. Tłumaczenie czyta się bardzo dobrze, osobiście nie znalazłem żadnych zgrzytów i nie mam się do czego przyczepić. Poza tym cena – 60 zł za komiks wydany w twardej oprawie mający ponad 600 stron to naprawdę niedużo.

Podsumowując, „Do Adolfów” wydaje mi się jedną z najlepszych wydanych mang w Polsce. To genialnie skonstruowana, przejmująca historia, która mimo dużej ilości zwrotów akcji i nieco sensacyjnego charakteru w ostateczności pozostaje nieco raczej smutną, trudną opowieścią, z której przy odrobinie zaangażowania możemy wynieść bardzo wiele. Są mangi, które zapominamy od razu po przeczytaniu, są mangi „niby dobre”, ale podobne do setek innych. Są mangi, które chociaż dają nam nieco rozrywki i pozwalają się zrelaksować, raczej szybko przestaniemy o nich myśleć. Tutaj jednak mamy do czynienia z czymś zupełnie innym i uważam, że komiks Osamu Tezuki mimo tego, że już pierwszej młodości nie jest, pozostanie w pamięci ludzi jeszcze na bardzo, bardzo długo.

Autor: Osamu Tezuka 
Gatunek: seinen, dramat, kryminał, historyczne
Wydawnictwo polskie: Waneko
Wydawnictwo japońskie: Bungei Shunjuu 

Ocena główna: 10/10
Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 10/10
Grafika: 9/10


A za mangę oczywiście bardzo dziękuję Wydawnictwu Waneko :D

3 komentarze:

  1. Muszę w końcu chyba dać szansę tej mandze, chociaż odstrasza mnie zarówno jej tematyka, cena jak i wygląd. xD
    Ale skoro o niej piszesz tak pochlebnie, to chyba nie mam wyjścia. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj drugi tom do mnie trafił, teraz jeszcze tylko przeczytać oba :3 Bardzo, bardzo podoba mi się ta kreska, sama historia też mam wrażenie mi podpasuje, biorąc pod uwagę, ile razy przy przeglądaniu łapałam się na tym, że zaczynam czytać od jakiegoś losowego miejsca i mnie już wciąga, chociaż nie wiem, kto jest kto i co im chodzi. A to wydanie... no cóż, na żywo oba tomy nie wyglądają razem aż tak źle, nawet tę Gwiazdę Dawida z opaski idzie znieść.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moja tematyka mang. Ale popatrzeć mogę :p

    OdpowiedzUsuń