niedziela, 1 stycznia 2017

Hideout



Jaskinie… Są mroczne, kryją się w nich najstraszliwsze potwory, przesiąkają wilgocią, nie ma z nich wyjścia a i tak tępi bohaterowie horrorów włażą do nich i mają potem problem. Motyw ten jest już tak ograny, że wydawałoby się, że nie można z niego już nic wycisnąć. Ale czy na pewno?
Seiichi Kirishima jest podrzędnym pisarzem. Wraz z żoną wyrusza w podróż, dzięki której razem mają „zacząć wszystko od nowa”, jednak każdy z nich inaczej to rozumie… Na wyspie, na którą przyjechali, Seiichi próbuje zamordować żonę. Przez to makabryczne wydarzenie zostają oni uwięzieni w jaskini razem ze straszliwym potworem…
Więcej tak skonstruowanych mang. „Hideout” nie jest prostym, sztampowym horrorem – to pełna szaleństwa i paranoi mroczna, klimatyczna opowieść o mężczyźnie, który pragnął jedynie mieć normalną, szczęśliwą rodzinę. Fabuła jest przeplatana retrospekcjami z dawnego życia Seiichiego - nie jest to zabieg bezcelowy, ponieważ dzięki temu zaczynamy dostrzegać jego motywy, które doprowadziły do próby morderstwa żony i zastanawiamy się nagle, kto tu jest tym złym? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo jako, że na początku uważamy Seiichiego za bezdusznego mordercę, tak po lekturze komiksu możemy jednak zastanowić się, czy na pewno tak jest. Kakizaki, swoją drogą autor świetnego „Green Blood”, bawi się z czytelnikiem, mieszając mu w głowie i to, kto jest tym złym w komiksie zależy wyłącznie od nas.
Przejdźmy do tego, za co najbardziej kocham „Hideout” – klimat. Mroczna jaskinia, dużo czerni, pełne grozy napięcie, paranoja dotykająca bohaterów, wszystkie te elementy składają się na przytłaczający, straszliwy nastrój towarzyszący czytaniu. Już nawet olać sceny gore, bo te bez klimatu potrafiłyby najwyżej rozśmieszyć, a w połączeniu z atmosferą mangi rzeczywiście potrafią mocno zaniepokoić. Dodatkowo nie polecam tego komiksu osobom cierpiącym na klaustrofobię – ciasne pomieszczenia w jaskini, wrażenie osaczenia… A wszystko to, jeszcze raz napiszę, oblane czernią wylewającą się wręcz z kadrów i chociaż wszechobecną, nie zakłócającą czytelności komiksu, a jedynie potęgującą i podkreślającą mroczny klimat mangi.
W komiksie obserwujemy również stopniowe szaleństwo ogarniające Seiichiego. W życiu zawsze miał pod górkę, dochodziły coraz to nowsze problemy, aż w końcu nie wytrzymał i postanowił zabić żonę. Potem, w jaskiniach, osaczony i żyjący z ciągłym strachem i jutrem w postaci wielkiej niewiadomej stracił resztki rozsądku i pogrążył się w szaleństwie..
Fabuła, jak widać, jest naprawdę świetna, więc jak z bohaterami? Mamy ich w gruncie rzeczy niewielu. Seiichi to pan, mający bardzo ciężkie życie, a pragnący jedynie ciepłej i kochającej rodziny. Starał się, aby zagwarantować jej dobrobyt, jednak kolejne wydawnictwa odrzucające jego książki nie pomagały mu w tym. Od tego wszystko się właśnie zaczęło. Marzący o klasycznym modelu rodziny idealnej nie dostrzega, że to w jego przypadku niemożliwe i pogrąża się coraz bardziej, ślepo wierzący, że będzie lepiej. Na początku wydaje się nam, że to okaz najgorszy z możliwych, w scenie gdzie wśród deszczu goni swoją żonę, Miki z kluczem płaskim w dłoni, jednak potem retrospekcje pokazują nam, że…
…może i ona jest winna? Dowiadując się coraz więcej o jej zachowaniu, widząc w niej najpierw jedynie biedną kobietę uciekającą przed obłąkanym mężem, zmieniamy do niej radykalnie podejście. Widzimy, jak pogrążała Seiichiego, jak obwiniała go o rzeczy, które nie były jego winą, jak zwalała na niego odpowiedzialność za wszystko, jak śmiała się z niego… On jednak, jak już wyżej pisałem, nie zwracał na to uwagi, chcąc zapewnić jej wszystko, czego chce, aby mogli stworzyć udaną rodzinę. Miki coraz bardziej się nad nim pastwiła, ale w pewnym momencie jednak przesadziła – to sprowokowało Seiichiego do tego, co później zrobił.
Oprócz tego mamy jeszcze dziecko pary – Juna. Chłopczyk, a raczej (tutaj mały spoiler, kto nie chce czytać niech przeskoczy do następnego akapitu!) jego śmierć okazała się dla Miki idealnym argumentem do mieszania Seiichiego z błotem. Uznaje, że to on jest temu winny i że to w stu procentach jego wina. Na drugim planie jest również tajemniczy mieszkaniec jaskiń, ohydna kreatura aczkolwiek człowiek, który więzi bohaterów w jaskini. Jego tożsamość poznajemy na końcu – chociaż można było się spodziewać, kim naprawdę jest, to i tak bardzo podoba mi się scena, w której to odkrywamy.
Z kolei zakończenie – mistrzostwo. Dawno nie czytałem mangi, która skończyłaby się w taki sposób i nie mówię tu o epilogu tylko o ostatniej scenie. To idealne podsumowanie całej historii – mroczne, efektowne, przerażające, a równocześnie szokujące i niespodziewane, a przy tym sensowne i trzymające się kupy.
Grafika to miód dla oczu. Kakizaki jest bez wątpienia jednym z najlepszych rysowników mang. Kreska jest naturalistyczna i realistyczna, a umiejętne kadrowanie, cienie i czernie dodają smaku historii. Jegomość żyjący sobie w jaskini jest narysowany przepięknie, a jednocześnie odrażająco, co łatwą sztuką nie jest. Scena w deszczu na początku? Cudowna. Efekty liniowe również się pojawiają i nadają historii klimatu. Myślę, że gdyby nie styl rysunku pana Kakizakiego, historia znacząco straciłaby na swojej atmosferze i mroku. Krew leje się często, a elementów gore również mamy sporo. I po raz czwarty chyba napiszę… ta czerń, wylewająca się z kadrów…
Polskie wydanie od wydawnictwa JPF to również cudo. Matowa obwoluta, przepiękna okładka, 8 kolorowych stron, smoliste czernie, bielutki papier, solidne klejenie… można by wymieniać w nieskończoność. Należy również pochwalić tłumaczenie Pawła Dybały – język jest naturalny i pełen mięsistych zwrotów, które w sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie wyjątkowo są na miejscu.
Na pewnej wyspie znajduje się jaskinia. Ciemna, mroczna jaskinia. Istnieją w niej byty, które dawno powinny zginąć, żyją tam dzieci, które poszukują swoich mam zamkniętych w celi obok i torturowanych. Żyją tam ludzie, którym w życiu się nie poszczęściło. Wpadają w mordercze, błędne koło, w straszliwe sidła śmierci. Zapraszamy Cię do nas. Jest nam smutno. Dołącz do nas. Bądź z nami. Pomóż nam. Założysz z nami szczęśliwą rodzinę, będziemy się wzajemnie wspierać. Przyjdź… do… nas… Dołącz… augh!... do…nas…Przyjdź… do… nas… Dołącz… do… nas…


Autor: Masasumi Kakizaki
Gatunek: horror, dramat, obyczajowy
Wydawnictwo polskie: JPF
Wydawnictwo japońskie: Shogakukan

Ocena główna: 9/10
Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 8/10
Grafika: 10/10


3 komentarze:

  1. Awww, man, zachęciłeś mnie do zakupu! Jakoś tak nigdy ta manga nie wydawała mi się interesująca, horrorów nie cierpię (Junjiego Ito zbieram dla humoru), rysunki w Green Blood są okej, ale też nie w moim guście... No ale opisałeś to szalenie interesująco (przeskoczyłam spoiler!) i w końcu tylko jeden tom, i jeszcze kilka innych komiksów miałam kupić...
    Jak mi się nie spodoba to będzie na Ciebie ;)
    Fajnie, że wróciłeś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę umiejętności przeskakiwania spoilerów... Przydałoby mi się to ;-;

      Usuń
  2. Mam, ale wciąż nieprzeczytane Chyba najwyższa pora się za to zabrać, ale może nie tak w środku nocy :P

    OdpowiedzUsuń