niedziela, 7 sierpnia 2016

Prophecy #1



Internet. Potężne medium, niezwykle silne i rozbudowane, a przy okazji obiekt westchnień „a za moich czasów…”. W obecnym świecie, nie oszukujmy się, odgrywa bardzo ważną rolę. Ba, gdyby nie Internet, nie moglibyście teraz tego czytać. Ale ile znacie mang, w których sieć odgrywa jakąś znaczącą rolę? Ja, poza odrobinę naciągniętą „Durararą!!”, żadnej. A więc czas na coś, co wypełni tę pustkę. Panie i panowie, o to „Prophecy”!
Na YouTube umieszczane są filmiki, w których tajemniczy mężczyzna z gazetą na głowie mówi swoje „przepowiednie”. Dotyczą one zemsty na ludziach, którzy coś komuś kiedyś zrobili. Pozornie niewinne żarty, jak wrzucanie gościom karaluchów do jedzenia w restauracji, nie umkną Gazeciarzowi. Każe on ludzi nieproporcjonalnie do winy, stając się kontrowersyjną gwiazdą Internetu. Policja jest bezradna, a Gazeciarz zapowiada coraz to kolejne zbrodnie, których się dopuści. Jednak pani komisarz Erika Yoshino, specjalistka od walki z cyberprzestępczością, rozpoczyna walkę z przestępcą. Kto w niej zwycięży? Tego dowiecie się z mangi „Prophecy”.
Autor tego komiksu, Tetsuya Tsutsui, nie jest delikatny. Wywleka z człowieka wszystko, co najgorsze, nie owijając w bawełnę i daje to czytelnikowi na tacy. Mroczny, przytłaczający klimat da się odczuć na każdym kroku. Najsmutniejsze jest to, że manga jest w stu procentach realistyczna. Pokazuje świat taki, jaki jest, podkreślając jego ciemne strony i hektolitry zła, które w sobie zawiera. Całość zaczyna się jak dobry, ciekawy kryminał, ale potem czytelnik spostrzega, że walka policji z przestępcą jest tu tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej. Mroku, który drzemie w ludzkich duszach. Zepsucia człowieka. Kochacie Kakizakiego i Niheia? „Prophecy” jest dla Was.
Fani „Death Note’a” również nie powinni narzekać. Oprócz mrocznego klimatu mamy tu świetnie poprowadzony, wciągający kryminał. We wspomnianym wyżej DN od początku wiemy, kto jest przestępcą i obserwujemy poczynania detektywa jak i głównego złego. Tutaj zdecydowano się na podobny zabieg. Całość nie obraża inteligencji czytelnika, rozkazuje mu myśleć i wyciągać wnioski, jak to bywa w przypadku kryminałów.
Z mangi wylewa się również multum emocji i zaangażowania ze strony autora. Szczególnie widać tu jego współczucie kierowane do osób, które w życiu miały pod górkę. Tacy uchodźcy na przykład. Można urządzać manifestacje przeciw ich wpuszczeniu, można sączyć jad w Internecie, a można im po ludzku współczuć. Jednak nie tylko temat uchodźców jest tu poruszony. Mamy pracowników uciskanych przez szefów, ludzi poniżanych, tych, którzy nie umieją ułożyć sobie życia… Ja interpretuję to tak, że Gazeciarz jest w pewnym sensie samym autorem, który wstawia się za dręczonymi i uciskanymi ludźmi, starający się ich bronić, jednak Gazeciarz jest zbyt radykalny, przez co zupełnie niezrozumiały… Autor z kolei głośno o tym mówi, a mówienie o takich rzeczach, poruszanie niewygodnych tematów to również pomoc. Gwarantuję Wam, że komiks zmusi Was do refleksji i każe zastanowić się nad otaczającym nas światem.
Nie ukrywam, że „Prophecy” mnie oczarowało. Jednak nie ma róży bez kolców, a ja muszę napisać także o wadach. Momentami autor zbacza z niewygodnych i rzadko poruszanych tematów do taniej sensacji, starając się zszokować czytelnika. O ile głupich sensacji mamy wszędzie multum, to rzeczy, o których nikt nie ma ochoty rozmawiać (jak wspomniani uchodźcy) jak na lekarstwo, a do jednej z nich należy właśnie ta manga. Mam wielką nadzieję, że autor sam to zauważy i nie sprawi, że manga stanie się kolejnym zbiorowiskiem taniego kiczu. Poza tym, pan Tsutsui ma tendencję do wrzucania dramatyzmu i emocji gdzie tylko się da, co może i jest zaletą, ale zbyt dużo dramatyzmu zamienia się w przedramatyzowanie, a to coś, co może okazać się zgubą tej mangi.
W brutalnym świecie „Prophecy” nie ma miejsca dla słabych. Bohaterowie, dorośli ludzie, to dojrzałe i zdecydowane osoby. Sam Gazeciarz jest mężczyzną, który przez całe życie był pomiatany, co tłumiło jego emocje. Kiedy wreszcie mógł pokazać światu, co czuje i się wyżyć, okazało się, że zło, którego tyle doświadczał, zrodziło zło w nim samym. Jak inaczej nazwać człowieka, który potrafi z zimną krwią dopuszczać się tak wielu zbrodni? Na pewnym etapie historii zaczynamy mu jednak współczuć, aż w końcu nie wiemy, czy wrzucenie go do kategorii „ci źli” było właściwe. To świetnie wykreowana, głęboka i ciekawa postać, bardzo przypominająca mi Brada z „Green Blood”. Autorzy mang, więcej takich bohaterów!
Pani komisarz Erika Yoshino, jak zauważyła kiedyś Vanitachi, ma w sobie coś z psychopaty. Zimna i opanowana, której determinacja jest momentami wręcz przerażająca. A przy okazji piekielnie inteligentna. Chociaż za swój cel postawiła aresztowanie Gazeciarza, to również bardzo go szanuje. Oczywiście nie dlatego, że popiera jego działania, ale po prostu nie może go pokonać, a to znaczy, że facet jest niezły w myśleniu. Ciężko było mi ją polubić, ale jest naprawdę interesującą postacią i jestem bardzo ciekawy, jak rozwinie się w dalszych etapach opowieści.
Niestety o ile główni bohaterowie wykreowani są świetnie, to na drugim planie nikt jakoś szczególnie się nie odznacza i nie ma większego wkładu w przebieg fabuły. Szkoda, bo większa ilość ciekawszych drugoplanowych bohaterów bardzo urozmaiciłaby tę mangę.
Kreska jest bardzo realistyczna i niewątpliwie ciekawa. Oczy na ¾ głowy? To nie tu. W „Prophecy” dominują cieniutkie linie, mnóstwo szczegółów (niewidocznych na pierwszy rzut oka, jak delikatny zarost czy zmarszczki) i po prostu realizm. Postacie rysowane są z dbałością o anatomię, szczegółowo, momentami delikatnie zahaczające o karykaturę. Myślę, że nie zdziwiłbym się specjalnie, gdybym spotkał ich w autobusie czy na ulicy – ich projekty nie są udziwnione i (trzeci raz to powtarzam) bardzo realistyczne. Zadbano tu też o szczegółowe tła, a całość bardzo pasuje do opowiadanej historii. Z wad – czasami przez nietypowe ujęcia rysunek traci na przejrzystości. Niemniej kreska w „Prophecy” momentami potrafi zachwycić i świetnie uzupełnia historię.
Pisząc o polskim wydaniu, muszę napisać parę słów o tłumaczeniu. Ponieważ część akcji mangi dzieje się w Internecie, całość była pewnie ciężka do przetłumaczenia – tam nikt (albo prawie nikt) nie pisze poprawną polszczyzną znaną tłumaczom ze słowników. Paulina Ślusarczyk poradziła sobie świetnie – idealnie oddała język internautów, a całość pełna jest perełek tłumaczeniowych takich jak „HAHA XDDDD”, „TROLOLOLOLO” czy innych tego typu zwrotów, które dobrze znamy z Internetu. Dzięki temu całość brzmi o wiele bardziej naturalnie. W wypowiedziach użytkowników często nie ma polskich znaków, jest dużo błędów ortograficznych, a wiele z nich jest pisane na caps locku. Czy skądś tego nie znamy? Mam jednak jedno niewielkie zastrzeżenie do całości - użycie słowa, które teoretycznie jest w mowie potocznej, jednak w praktyce, w Internetowym i młodzieżowym slangu podchodzi pod swego rodzaju archaizm. Mowa tu o „psorze” – czy skoro mamy „loooooool” na całą linijkę, „lmao” i inne takie teksty, to nie lepiej byłoby go zastąpić czymś w rodzaju „typa od histry”, czy coś w tym stylu? Oczywiście tak, wiem, czepiam się i tak naprawdę tylko co do tego miałem wątpliwości jeśli chodzi o tłumaczenie, ale po prostu same nazwisko pani Tenci znacząco podnosi moje oczekiwania.
Poza tym wydanie prezentuje się bardzo ładnie – lakierowana obwoluta, parę kolorowych stron, biały papier, solidne klejenie… Studia JG można nie lubić, można mieć pretensje, że Zakuro nie ma ileś tam, co to ma być, ciągle opóźnienia, bla, bla, bla, ale trzeba przyznać, że ich wydania to pierwsza klasa.
Podsumowując, „Prophecy” to kawał świetnego kryminału, który idealnie nadaje się dla bardziej wyrobionych czytelników, oczekujących od mangi więcej niż wykokszonych bizonów i gołych pań. Macie ochotę na dojrzały, pełen mroku i zła, wciągający i ciekawy seinen? Trafiliście pod dobry adres. Jakże wesoły i kolorowy świat „Prophecy” zaprasza.


Autor: Tetsuya Tsutsui
Gatunek: seinen, thriller
Wydawnictwo polskie: Studio JG
Wydawnictwo japońskie: Shueisha

Ocena główna: 9/10
Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 9/10
Grafika: 8/10


4 komentarze:

  1. Czy tam naprawdę wychodzi na końcu, że dobrze, że Japończycy zabijają delfiny? Wiem, że pytanie całkowicie z odwłoka, ale ta kwestia frapuje mnie najbardziej. Czytałam Reset tego samego autora i jakieś przedramatyzowane to było.
    W ogóle propsy za elementy z Blame! w tle bloga ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale też coś takiego słyszałem i jestem ciekawy. Na razie nic o delfinach nie było.

      Usuń
  2. "Prophecy" to jedna z moich ulubionych mang, kiedyś ją recenzowałam. Skojarzenie z "Death Note" wydaje się nieuniknione, jednak szybko okazuje się, że plany Gazeciarza znacznie różnią się od tego, co wymarzył sobie Yagami. No i chciałoby się jak najszybciej poznać jego prawdziwy cel. A co do kreski, potrafi zrobić wrażenie i widać, że od czasu "Duds Hunt" autor zrobił spore postępy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serduszko za justowanie tekstu: ♥
    Bardzo ładna recenzja, w zasadzie zaciekawiła mnie ta manga. Gdybym kiedyś miała okazję to zerknę na nią :D

    OdpowiedzUsuń