poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maj 2016 - podsumowanie

Pamiętacie, jak w ostatnim podsumowaniu bełkotałem coś o mangowej abstynencji? No, to tym razem... ekhem... troszkę przesadziłem. I niestety nie z abstynencją.


Piętnaście mang, plus figurka z Madoki... Nie wiem, czy kupowanie tego wszystkiego w jednym miesiącu było najlepszym pomysłem. A w tym jest jeszcze drugi tom "Monstera", czyli licząca czterysta stron cegła. Okładka tej części podoba mi się bardziej, niż pierwszej, tak samo ma się rzecz z kolorowymi stronami. A fabuła? Nie wiem, jeszcze nie czytałem, ale znając pana Urasawę (a ja znowu o tym...) nie zawiodę się.

Nie, nie kupiłem yaoi. Nie każda manga, w której na okładce są dwaj faceci to yaoi. Ale to, że zerkają na siebie, a dół zajmuje gałązka wiśni, a autorka rysowała już sporo tego typu mang, mogłoby budzić wątpliwości co do tego, co napisałem wyżej. Ale "Przekleństwo siedemnastej wiosny" to horror i jeśli wierzyć opiniom - dobry horror. To moja pierwsza manga od Ringo Ame i muszę pochwalić drukarnię, bo manga świetnie... pachnie. Tak, zachwycam się zapachem komiksów. Nie, wszystko ze mną w porządku. A przynajmniej mam nadzieję xD.

Dalej drugi tom "Szkolnego Życia". Dla odmiany na jego temat nie mam nic do powiedzenia, bo jeszcze go nie zacząłem. Ma fajny grzbiet, a pod obwolutą (na obwolucie zresztą też) szczerzącą się twarz Kurumi.

Uwaga uwaga, oto moja pierwsza manga po angielsku - pierwszy tomik "Barakamona"! Pogodziłem się już z tym, że Waneko (mimo mojego mędzenia na ich asku) tego nie wyda. Oglądałem już anime na podstawie tego komiksu i należy ono do wąskiej grupki moich ulubionych - dużo humoru, wbrew pozorom inteligentne i niebanalne przesłanie i niezwykła, ciepła atmosfera - to wszystko sprawia, że kocham tę serię. Jeszcze słówko na temat amerykańskiego wydania - format mamy tu podobny do mang Hanami, czyli ciut większy od A5. Manga jest jednak ciut mniej szeroka. Obwolutę zastępuje miła w dotyku okładka ze śmiejącą się Naru, chociaż tak naprawdę niezbyt ładna, wygląda zbyt... komputerowo? Papier jest niestety nie śnieżnobiały, ale delikatnie beżowy. Japońskie onomatopeje nie zostały wyczyszczone i nie mamy tu kolorowych stron. Druk prezentuje jednak przyzwoity poziom. Jeśli o mnie chodzi, to chyba wolę nasz polskie wydania mang, z obwolutą i wszystkimi bajerami.

Wreszcie skończyłem "Pluto"! Ostatnio dokupiłem na arosie ostatnie cztery tomy (5-8). O ile trzeci był bardzo dobry, wciągający i ciekawy, tak w czwartym wszystko zaczęło się walić. Brak dramatyzmu, przewidywalność... Nie wiem co z tego będzie, ale mam nadzieję, że tak świetna seria nie zamieni się w ciągnięty na siłę, nudny komiks. A wydaje mi się, że to bardzo możliwe (ja i mój optymizm <3), bo taki los spotkał np. (czeeeeemu, głupi Disney) Star Warsy, których siódma część to jakieś nieporozumienie w porównaniu z całością.

Świetne czernie. Okładki w sumie też. Chociaż mang jeszcze nie przeczytałem, to wiem, że jakościowo będzie to mistrzostwo. Mowa tu o czterech tomach "Fullmetal Alchemist", których z przyczyn - ekhm, Yatta, ekhm, opóźnienia, ekhm, nienawidzę ich - technicznych nie mogłem mieć w łapkach przez pół roku.

Recenzję "Ajina" macie w osobnym poście. Było okej, chociaż komiks zdecydowanie przereklamowany.


"Muzyka Marie" to rzekomo manga filozoficzna, supergłęboka, mądra i tak dalej. Ja jeszcze nie czytałem, ale jakoś sceptycznie do niej podchodzę. Dostała tę dychę na tanuki, 83% na blogu Aypy (dobrze odmieniam?) a jednak... jakoś nie umiem się przemóc i jej przeczytać. I nie pytajcie, czemu zdjęcie się przewróciło.


To już  ostatnia manga w tym podsumowaniu. Siódmy tomik "Tokyo Ghoula" jest krwawy. Bardzo krwawy. Jeśli uważacie te wszystkie brutalne i mroczne walki w Tokijskim Żulu za drastyczne, to zobaczcie sobie rozdziały 61-64. To inny typ gore niż np. w ostatnich odcinkach "Antoher" - tutaj to wszystko nie jest mroczne, a obrzydliwe, przerażające i szokujące.





To już koniec podsumowania... Na temat figurki Mami z Madoki może napiszę coś w osobnym poście, a w kolejnym podsumowaniu pojawi się coś specjalnego... Podpowiem tylko, że tego na blogu jeszcze nie było. No właśnie, zauważyłem, że rozpisywanie się o każdej mandze osobno nie jest najlepszym pomysłem i nie czerpię z tego przyjemności, więc w kolejnym tego typu poście komiksy opisywać będę osobno tylko, jeśli będę chciał i miał potrzebę, o reszcie napiszę w "grupkach".
A Wy, co kupiliście w maju?


8 komentarzy:

  1. "Przekleństwo" mam już od jakiegoś czasu i naprawdę mi się podobało. Pierwszy tom jest bardzo dobry. W sumie to nawet nie wiem, czy przypadkiem nie wyszedł już drugi, ponieważ mam zamiar dokupić go przez internet wraz z innymi mangami. Mimo to, polecam. Nawet postacie są dosyć sympatyczne, ale nie będę spoilerowała. Tylko tyle chciałam powiedzieć. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Antek, z tobą nic nie jest w porządku, przecież ostatnio w bibliotece szukaliśmy książki z papierem kredowym... tak, czytam to ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko z Tobą w porządku! Nowe mangi, te prosto z drukarni, służą do wąchania. A gdy Blame! doszło do mnie do pracy nie byłam jedyną, która zachwycała się zapachem... Tak, jest nas więcej. :D

    Moje majowe zakupy wglądają przy Tobie tak skromnie... : ( Ale powiem tak - przy "Przekleństwie siedemnastej wiosny" nie powinieneś się zawieść, szkoda tylko, że tylko pierwszy tom. ; ) Skoro są dwa warto przeczytać je razem, już jako całą historię. A dwa pierwsze tomy Pluto, w dużej mierze dzięki Twojej recenzji, znajdą się w najbliższym czasie i w mojej kolekcji... ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wąchałem Blame'a, super pachniał, ale Przekleństwa chyba nie przebije. Co prawda na chwilę obecną już nie czuć dobrze zapachu, ale od razu po kupieniu pachniało świetnie :>.
      Tylko pierwszy tom dlatego, że chociaż od dłuższego czasu przymierzałem się do kupna, to manga ta plątała się gdzieś na końcu mojej zakupowej listy. Ale pierwszy tomik Ringo Ame wprowadziło znów do empików, więc skorzystałem z okazji. Szkoda tylko, że kupowałem w Rzeszowie, gdzie mangi trzymane są... za kasą i przez to dostałem trochę pognieciony egzemplarz (grzbiet, góra okładki, chociaż nie widać tego na zdjęciu).
      Cieszę się, że moja opinia o Pluto wpłynęła na Twoją decyzję o jego zakupieniu :D Coś czuję, że się nie zawiedziesz.

      Usuń
  4. Jestem ciekawa Twojej opinii na temat "Przekleństwa...", koniecznie coś na ten temat napisz, jak już przeczytasz. Mi historia bardzo się spodobała. Porównując do jedynej mangi, jaką mam po angielsku, też wolę nasze rodzime wydania, co nie zmienia faktu, że trochę "Barakamona" zazdroszczę. Też jakoś nie mogę się zabrać za "Muzykę Marie".
    O moich najnowszych nabytkach planuję niedługo napisać, a tymczasem pochwalę się, że udało mi się skompletować FMA. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że napiszę. Sam jestem ciekawy, czy komiks mi się spodoba, bo słyszałem na jego temat już dużo dobrego. Kreska jest ładna, wydanie też, zobaczymy, jak z treścią.
      Ty zazdrościsz mi Barakamona, a ja Ci kompletu Fullmetala... Nie dziwię Ci się, że nie możesz się zabrać za Marie. Ja jakoś mam zacząć czytać, potem odkładam, znów próbuję zacząć... Jestem ciekawy, czy kiedy wreszcie się przemogę spodoba mi się.

      Usuń