poniedziałek, 2 maja 2016

Kwiecień 2016 - podsumowanie

Wreszcie podsumowanie! Jak ja uwielbiam takie luźne posty, w których mogę sobie popisać o niczym. No właśnie, o niczym... Właśnie uświadamiam sobie dwie rzeczy - pierwsza to taka, że nie mogę znaleźć synonimu do "właśnie", a druga, że nie mam o czym pisać.. Dlatego bez zbędnego gadania przechodzimy do podsumowania kwietnia.


Na pierwszy ogień idzie ta cegła, która egzystuje sobie na dole - "Blame!" w twardej oprawie. Chociaż kosztuje nieludzko dużo, bo aż siedemdziesiąt złotych, warto było. Format jest ogromny, do preorderu dodawana była między innymi karta, którą widzicie na górze stosiku, a całość prezentuje się genialnie. Zacząłem już czytać, jestem gdzieś tak w połowie i myślę, że wyjdzie z tego jedna z najdłuższych recenzji w historii bloga, bo jest o czym pisać.

...a co najlepsze, z całego stosiku przeczytałem w całości tylko jedną mangę, czyli pierwszy tom "Monstera". Moje wrażenia z lektury macie tutaj i chyba napisałem w tej recenzji wszystko, co chciałem, więc nie ma sensu nic dodawać. Może powiem tylko, że mi się bardzo podobało, chociaż w porównaniu z "Pluto" komiks minimalnie przegrywa.

Teraz czas na drugą z ofiar "projektu Nihei", czyli słonio-koliberkowej konspiracji przeciwko kotom, a przynajmniej według niektórych teori XD. "Rycerze Sidonii" w porównaniu z każdą inną mangą w tym podsumowaniu wypadają blado. Komiks jest od autora "Blame!", jednak tu rysunki wyglądają jak z prac początkujących rysowników, no może poza tłami. Ciachnę ją szybko w najbliższym czasie i napiszę recenzję. Dodam tylko, że to pierwsza moja manga od Kotori, co akurat nie powinno dziwić XD.

"Muzykę Marie" już zacząłem czytać, ale trudno mi na razie powiedzieć, co o niej sądzę. Tylko to tłumaczenie... Ilość byków, porzuconych w dziwnych miejscach przecinków i takich, których nie ma w ogóle jest naprawdę duża. Idealnie potwierdza to literówka na grzbiecie (tak, na grzbiecie!) - Muzyka Maire zamiast Marie. Samo wydanie prezentuje się bardzo ładnie, bo komiks został wydrukowany na papierze kredowym.

Zacząłem polować na tę mangę pod koniec marca i akurat udało mi się ją znaleźć w bardzo dobrym stanie i cenie o połowę niższej niż okładkowej. Dwa tomy (czyli całość) "Klanu Poe" są naprawdę ogromne. Pierwszy ma 500 stron, drugi 400. Jeszcze nie zabrałem się za czytanie, ale autorką tej mangi jest Moto Hagio, której "Było ich jedenaścioro" bardzo mi się spodobało. Właśnie zauważyłem, że przybywa mi coraz więcej shojo na półce...





No, przybywa mi coraz więcej shojo na półce. I wielgachnych tomiszczy. O ile mógłbym teraz napisać, że jedna (a w tym przypadku trzy, bo jest jeszcze "Mój drogi bracie...") jaskółki (i to duże jaskółki) wiosny nie czynią, to jak na ironię przyleciała do mnie czwarta - "Róża Wersalu". Pisałem gdzieś, że to, czy ją kupię, zależy od innej mangi Ikedy, Braciszka. A, że "Mój drogi bracie..." rozwaliło mnie na łopatki, musiałem Różę kupić. W dodatku to cholerstwo ma prawie sześćset stron, więc nie wiem, kiedy zacznę czytać.




Teraz w maju przydałaby się mangowa abstynencja, żeby mój portfel mógł wyjść z szoku i odpocząć. Ale każdy, kto mnie zna, już wie, że teraz tak piszę a potem będzie milion pięćset sto dziewięćset mang w kolejnym podsumowaniu. A jak tam kwiecień u Was?

8 komentarzy:

  1. Ile cegieł! :D
    Czytałabym wszystko, kurczę. Nie zanosi się, żebym sama zainwestowała w takie cuda: jakoś tak zawsze mi szkoda wydać więcej niż 40zł na mangę, chociaż wiem, że nieraz się opłaca. :"D
    "Teraz czas na drugą z ofiar "projektu Nihei", czyli słonio-koliberkowej konspiracji przeciwko kotom, a przynajmniej według niektórych teori XD."
    Czemu akurat słoniowej? JPF nie ma w logo ptaszka? xd
    Ogólnie fajnie, że połączyli siły przy wydawaniu tych dwóch tytułów, chociaż z tego co piszesz wnioskuję, że bardzo odstają od siebie jakością wydania. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to logo JPFu to podobno słoń, chociaż nie wiem jakim cudem można się tam go doszukać.
      A ja ostatnio mam taki kaprys, że kupuję głównie cegły, "bo fajnie mieć takie duże cuś" xD. Tak bardziej serio to mi też się wydaje, że 50(0)+ za mangę (przepraszam, musiałem z tym 500+ xD) to trochę zbyt dużo, ale i tak kupuję, bo weź tu zrozum mnie. :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ale fajnie było zobaczyć cały Twój stos przed opublikowaniem tego postu ;) A tak na marginesie to wstęp był najlepszy xD i tak dręczy mnie teraz myśl o synonimie do "właśnie" . Jak bym nie miał (jako anonim C:) o czym myśleć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jaki masz luksus? :P

      Usuń
    2. Och, ale ty to masz roboty ;D Jeszcze musisz poprwiać "list z problemem" Tylko jestem zawiedziony (i tu znów jako anonim), że odkryłeś moją tożsamość :C

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Nie miałam pojęcia, że istnieją tak ogromne mangi, jestem w szoku O.O

    OdpowiedzUsuń
  4. Blame! w twardej oprawie wygląda tak pięknie... nic tylko żałować, że się nie wykupiło prenumeraty (chociaż portfel może odetchnąć z ulgą :P). Na Monstera czaję się od dawna, ale zawsze znajdzie się coś pilniejszego. Muzykę Marie mam już od dawna, ale wciąż nie przeczytałam (a tą literówkę na grzbiecie zauważyłam dopiero ostatnio). Klan Poe ostatnio zaczęłam. Na razie nie jestem nawet w połowie pierwszego tomu, ale już mogę stwierdzić,że zaskakuje mnie tak szybki upływ czasu (zdążyłam już poznać historię czterech pokoleń :o).

    OdpowiedzUsuń