niedziela, 13 marca 2016

Jak tam na rynku, czyli podsumowanie początku roku 2016

EDIT: Mój blog chyba się zbuntował i ustawił mi datę publikacji na 15 lutego. Teraz powinno już wszystko działać.


Rok 2016 na  mangowym rynku zaczął się co najmniej interesująco. Ponieważ przez te niecałe trzy miesiące sporo się wydarzyło, wpadłem na pomysł zrobienia małego podsumowania początku obecnego roku. Nie przedłużając, zaczynamy.
Już 6 stycznia Waneko rozpoczęło swój mini-karnawał zapowiedzią „Requiem Króla Róż”, historycznego dramatu, który spotkał się z niemałymi kontrowersjami, głównie przez tag gender bender. Kiedy Waneko miało zapowiedzieć „Bakumana” i pokazać polskiemu fandomowi na co ich stać, do akcji wkroczyły JPF i Kotori – proszę państwa, oto pierwszy wspólny projekt dwóch wydawnictw na polskim rynku – ni z tego ni z owego, dwa dobre wydawnictwa połączyły siły, by wydać dwa dzieła mistrza Niheia, wybitnego autora seinenów. Wydawnictwo z koliberkiem w logo zajęło się „Rycerzami Sidonii”, czyli jedną z popularniejszych prac Niheia, która doczekała się nawet anime. JPF wziął na swoje barki wydanie „Blame!” – najbardziej znanej pracy autora, mrocznego seinena, który zostanie wydany w tomach po 60 lub 70 zł, z obwolutą lub w preorderach z twardą oprawą, w formacie B5, po około 400 stron na tomik. Tego się nie spodziewał nikt.
Po zapowiedzi hitowego „Bakumana” nadszedł spokojniejszy okres – Yumegari ogłosiło, że wyda „Siestę”, Studio JG wreszcie pokazało swój niezbyt ciepło przyjęty plan wydawniczy, Kotori zapowiedziało kolejną mangę yaoi. Yumegari znów ogłosiło kolejnego hentaia. Zrobiło się spokojniej. A potem Studio JG rozpoczęło rewolucję, zapowiadając pięć nowych tytułów.
Pierwszy z nich, „Fairy Tail”, to hitowy shonen, któremu groziło pozostawienie go na liście „do wydania” już na zawsze. Ma miliony fanów, a fabuły nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Dalej – horror „Ajin” z emitowanym aktualnie anime, „Golden Time”, czyli komedia shojo, „Log Horizon”, kolejna LN Studia i „High School DxD”, znane ecchi. Oczywiście JPF jak to JPF w tym roku musiał dorzucić coś od siebie i zapowiedział kolejnego ciekawego seinena, „Drifters”.
Nastało kolejne już wyciszenie. Waneko ogłosiło chyba najgorszą dla mnie wiadomość w tym roku, dotyczącą przesunięcia premiery „Adolf ni Tsugu” z kwietnia na październik. I znów Waneko, na konwencie Love Anime, zapowiedziało cztery nowości – znanego seinena ecchi „Half x Half”, lekkiego horrorka Shiranui Kitanroku, hitową mangę shojo „Hotarubi no Mori E” i kolejny horror, „Forest of Lore”. Wszystkie z tych mang to jednotomówki, które ukażą się w serii „Jednotomówki Waneko”. Dalej kolejna cisza, żadnych zapowiedzi, odpoczynek wydawnictw. I już w marcu Kotori ogłasza, że wyda light novel „Durarara!”. Szok, opad szczęki u fanów. Ciekawe, który to w tym roku.
Nikt nie przeczuwał, że 2016 okaże się rokiem tak owocnym w zapowiedzi i nowe mangi. Jest co kupować, oj jest. Według mnie najlepiej idzie na razie Waneko, które zapowiedziało największą ilość chińskich… o, przepraszam, japońskich komiksów. Na drugim miejscu niech się usadowi JPF, za to, że ciągle wydaje głównie seineny, poza tym jeszcze za zapowiedź „Blame!”… Studio JG niech sobie trafi na miejsce trzecie, pięć zapowiedzi to jednak dużo.
Coś czuję, że najbardziej bogaty w zapowiedzi okres mamy już za sobą. Pozostaje teraz czekać tylko na Pyrkon i drugą połowę roku, która pozostaje na razie tajemnicą. Coś czuję, że już nic mnie nie zaskoczy.

4 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o Waneko, to to wydawnictwo najlepiej wpasowuje się w moje gusta. Ale jeśli mam być szczera, pod względem jakości wydawanych mang, JPF robi o wiele lepsze wrażenie - wystarczy spojrzeć na Wzgórze Apolla/One-Punch Man'a - w lekturze tych mang nawet kartkowanie tych grubaśnych stron jest super. :D
    Zdziwiło mnie faktycznie Fairy Tail i niedawno zapowiedziana Drrr!, ale to nic dla mnie. Nigdy szczególną fanką tych tytułów nie byłam. Z Bakumanem w sumie tak samo, chociaż wiele osób się cieszy - a ja razem z nimi, bo nasz mangowy rynek naprawdę się rozwija! :D
    Jeśli o mnie chodzi, to cieszą mnie te niepozorne mangi; Requiem, Szkolne życie!, Half x Half, Hotarubi. Nad Ajinem się jeszcze zastanawiam (cudowne ma obwoluty :O).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, JPF <3 I dzięki, że mi przypomniałaś, muszę nadrobić Wzgórze Apolla. A co do mini-karnawału Waneko, mnie najbardziej ucieszyła zapowiedź Bokura no Kiseki - takie fantasy z elementami josei, czekam <3

      Usuń
  2. Z Waneko jest u mnie najczęściej tak, że ich zapowiedzi mi nie odpowiadają. Do kolejnych karnawałów podchodzę dość obojętnie, bo jestem pewna, że raczej nic mnie pozytywnie nie zaskoczy, a jeśli już, to co najwyżej z jeden tytuł. Do zapowiedzianych pozycji przekonuję się najczęściej trochę później, zazwyczaj tuż przed premierą... w ostatniej chili kupując prenumeraty na pierwsze tomy. :D

    Najbardziej trafia do mnie chyba JPF. Seineny. <3 Blame! mimo że znany mi głównie z błagań fanów, którzy od lat nie ustają w swych prośbach... Aż kusi twardą okładką, tylko dla wybranych. :D

    Za Studio JG trzymam kciuki. Mocno. By w końcu poradzili sobie z problemami, ze spóźnieniami i by odzyskali wiarę fanów. Z ich zapowiedzi moim must have jest na pewno Aijin... I zastanawiam się jeszcze nad Fairy Tail, by spróbować wersję mangową - bo do animowanej się nie przekonałam. Przy podsumowaniu warto wspomnieć o okładce piątego tomu Księcia Piekieł. xD

    Kotori wspieram głównie w mangach yaoi, nad Rycerzami Sidonii się zastanawiam. Słyszałam dość wiele niepochlebnych opinii. W sumie zastanawiam się też na DRRR w wersji LN. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Waneko mam tak samo i też kocham JPF-owe seineny i mega mangi, szczególnie Green Blood.
      JG... cóż, wkurzyłem się na nich i to porządnie, ale Ajina kupię.
      Mamy taki sam gust mangowy xD

      Usuń