wtorek, 8 grudnia 2015

:REverSAL (cała seria)

Hej!
Przepraszam Was za przerwę w stawianiu postów, totalnie nie miałem czasu. Dzisiaj zajmiemy się kolejną mangą autorstwa twórczyni recenzowanego wcześniej "Śmiechu w Chmurach", "Reversalem", co ciekawe wydanym nie przez Waneko tak jak "Śmiech...", ale przez Studio JG.
Historia opowiada o Ayame, młodej dziewczynie szkolącej się na gejszę. Ma ona niezwykle bujną wyobraźnię, jest lekko infantylna oraz posiada niezwykle mocne poczucie sprawiedliwości. Kocha superbohaterów i sama chce zostać ratującym świat wojownikiem. Pewnego razu widzi, jak pies z sąsiedztwa atakuje mężczyznę. Wtedy wykorzystuje okazję do uratowania kogoś i pomaga chłopakowi. Ten mówi coś w stylu "dziękuję, przepraszam, naprawdę..." i ucieka, gubiąc dziwny przedmiot, konsolę do gier o specyficznym wyglądzie. Ciekawska Ayame włącza ją i rejestruje nowego gracza. Nic się nie dzieje a jakiś czas później zaczyna słyszeć osobliwą i na swój sposób mroczną piosenkę. Pewnego dnia znów spotyka chłopaka, którego uratowała. Ten, wyraźnie zdenerwowany, mówi jej, że nie mają wiele czasu, pakuje ją do samochodu i... wszyscy ludzie zamieniają się w zombie, a bohaterowie przenoszą się do odwróconego Kyoto (bo tam dzieje się akcja). Są tam lustrzane odbicia napisów i ludzie, a raczej nie ludzie tylko, jak już pisałem, zombie, które chcą zabić Ayame...
Brzmi kiczowato? Myślicie, że to pewnie kolejny shonen, gdzie mnóstwo fanserwisu w parze z nawalaniem się ma zamaskować to, że autorka nie miała pomysłu na mangę? Nic bardziej mylnego. Mamy tu do czynienia z horrorem, psychodelicznym, lecz nie aż tak strasznym jak inne. Akcja, przez jedynie dwa tomy, została poprowadzona sprawnie, zostawiając na końcu czytelnika w niepewności ale nie w niedosycie. Specyficzny i ciekawy oraz, co trzeba przyznać, ryzykowny pomysł sprawdza się świetnie. Jednak najbardziej podoba mi się wplecenie w fabułę japońskiej mitologii nadającej klimat. Widać, że pani KarakaraKemuri nie podeszła do tematu bez jakiejkolwiek wiedzy o tym. Musiała pewnie sporo przeczytać, a równocześnie bez przesady wstawiła idealne i klimatyczne fragmenty, od japońskich piosenek do interesujących miejsc. Nie ma tu też tego, co często zdarza się w dwutomówkach - braku spójności między wątkami i złego poprowadzenia wydarzeń. W sumie dwa tomiki to niezbyt dużo i można się poplątać. Jednak to nie fabuła odgrywa tu najważniejszą rolę. To postacie.
Ayame to ten typ, który w mangach mnie wyjątkowo denerwuje. Chce wszystkim pomóc, nie lubi wojen i chce się z każdym zaprzyjaźnić. Jednak tutaj, oprócz tych cech, jest inteligentna (wbrew pozorom), rozumna i spokojna. Obserwując jej zachowania możemy zauważyć, jak rozbudowany i konkretny jest jej profil psychologiczny. To nie kolejna biedna ofiara, która przeżyła traumatyczne wydarzenia, jest zamknięta w sobie i robi dramę z każdego powodu. Jest zdecydowana i trwała w swych poglądach. Pozostali bohaterowie również mają rozbudowane charaktery. Jest tu okrutny facet mający wysokie mniemanie o sobie, jednak inteligentny i posiadający umysł analityka. Następny w kolejce czeka posiadający dużą dozę empatii paranoik i tsundere nielubiąca ludzi. Trudno mi coś zarzucić postaciom - w przeciwieństwie do tych ze Śmiechu w Chmurach, które ostro skrytkowałem.
Chciałbym też powiedzieć coś o przesłaniu tego tytułu. Jest tutaj, co ciekawe, mnogość interpretacji, od banalnych typu "pozory mylą", do tych skomplikowanych i wielowarstwowych. Każdy może zrozumieć mangę na swój sposób, jej budowa jest skomplikowana, lecz łatwa  w odbiorze. Wspomniana już wcześniej mitologia japońska tylko dodaje wspaniałości temu dziełu.
Kreska jest bardzo dobra. Piękne tła, gnijące zombi i mitologiczne, zapierające dech w piersiach miejsca sprawiają, że przy rysowaniu tego komiksu można się nieźle popisać talentem. Nie ma tu błędów w rysowaniu bohaterów, ich ręce nie są dwa razy dłuższe od nóg a głowa wyraźnie jest nad szyją, a nie pod. Mam tylko lekkiego focha za dość brzydkie oczy, które składają się z dużego kółka i małego kółka. Poza tym wszystko wygląda dobrze, nie powala na kolana ale nie jest źle. Na plus wychodzą też dokładnie narysowane szczegóły i detale, na przykład na ubraniu Ayame.
Co do polskiego wydania, nie mam żadnych zarzutów. Piękna okładka z matową Ayame na tle lakierowanych złotych listków pokazuje jak to dobrze, że właśnie Studio JG wydało tą mangę. Jeśli chodzi o tłumaczenie, podrasowano je kilkoma przekleństwami, co dodało klimatu w pewnych momentach. Jest ono odważne i jedynym jego minusem jest pozostawianie -san i -chan, zamiast robić polskie zdrobnienia tak jak np. w "K-ON!".
Według mnie :REverSAL jest świetny. Genialny pomysł, mnogość interpretacji, świetni bohaterowie... czego chcieć więcej?

Gatunki: horror, fantasy, komedia     Autor: KarakaraKemuri      Wydawnictwo: Studio JG
Ocena główna: 8,5/10    Grafika: 8/10   Fabuła: 9/10       Postacie 9/10    Pomysł: 9/10

P.S. Kolej
na recenzja będzie dotyczyła bardzo wyczekiwanej przez polskich fanów mangi, ostatnio wydanej w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz