piątek, 27 listopada 2015

Śmiech w chmurach #1

Po przeczytaniu Śmiechu w chmurach, mangi znanej i lubianej Karakarakemuri (Replica, Reversal), owszem śmiałem się, ale nie był to ani śmiech w chmurach ani ulotny śmiech, było to zakłopotanie z tego powodu, że totalnie nie wiem jak to ocenić...
Pierwszy tomik wydanej przez Waneko mangi dzieli się na dwie części. Bardziej szczegółowo opiszę tę pierwszą, ponieważ druga dzieje się 600 lat przed główną akcją i służy jej dobremu zrozumieniu. Historia dzieje się w erze Meji, właśnie wprowadzono zakaz używania mieczy, a równocześnie zakaz istnienia samurajów. Mnóstwo osób się buntuje, jest coraz więcej złoczyńców jak i wiernych swojej religii samurajów - właśnie dla takich ludzi stworzono więzienie, z którego nie można uciec. Głównymi bohaterami są trzej bracia: Tenka. Soramaru i Chuutarou. Transportują oni przestępców i nadzorują ich łapanie oraz, kiedy nadchodzi taka potrzeba, sami ich łapią. Poza tym nie żyją ze sobą w zbytnio dobrych stosunkach. Najstarszy to sarkastyczny, kochający pieniądze, samolubny mistrz miecza, drugi jest typowym ideałem, mającym pewien problem pod tytułem "starszy brat jest niemiły!". Trzeci to fan Tenki (czyli najstarszego), który poszedłby za nim w ogień i kocha wszystko, co tamten zrobi. Dodatkowo jest jeszcze opiekun świątyni, który próbuje ogarnąć nasze kochane rodzeństwo. W pierwszym rozdziale Tenka wybiera się szukać złoczyńców, ponieważ dwóch facetów miało ich przypilnować, jednak nie wywiązali się z zadania. Zazdrosny Soramaru bierze ze sobą Chuutarou i twierdzi, że też chce jakichś poszukać, by pokazać starszemu bratu, że on też jest fajny. Chuutarou, słysząc, że "mają pomóc Tence", radośnie podąża za chłopcem. I zaczynają się kłopoty.
Druga historia opowiada o młodym wojowniku, zakochanym w pewnej dziewczynie, Botan. Jest on szlachetnym mężczyzną z szanowanego klanu Abe. Przychodzi do jej domu i dowiaduje się o potworze zwanym Orochi. Jest on demonem, chcącym - a jakże - zniszczyć świat. Pochodzi z mitologii japońskiej i został pożądnie stworzony, wszystkie szczegóły związane z nim są dopracowane i wyjaśniane. Interesują się nim wszyscy, ponieważ pewne jest, że właśnie siedzi w duszy jakiegoś człowieka i próbuje się odrodzić, jednak nikt nie wie, w kim jest i kiedy to nastąpi...
Widać, że pani najbardziej znana właśnie z tej mangi i w Polsce również z czytanego przeze mnie obecnie Reversalu, przyłożyła się. Czuć delikatnie przeskakujący między sobą klimat a to shonena, a to shojo. Świetnie przedstawiony nastrój buntowników po radykalnych i kontrowersyjnych zmianach w kraju, co odnosi się idealnie do, jakże częstych, obecnych zachowań ludzkich. Wpleciony w to wątek straszliwego demona, który ma się przebudzić, delikatnie zmierza w stronę horroru. Romans - mamy. Co jeszcze chcecie? Dramat w sumie też jest. Dla każdego znajdzie się coś, co go za ciekawi, skłoni do rozmyśleń, co mu się spodoba. Historia o trzech braciach wciąga i jak to zwykle w mangach KarakaryKemuri, jest dość uniwersalna. Tym razem nie ma też tu delikatności i traktowania bohaterów delikatnie, jak to było we wcześniej recenzowanej Opowieści Panny Młodej. Jeśli ktoś ma umrzeć to niech umrze, ale tylko wtedy, kiedy to będzie miało na pewno sens i powód, a nie na zasadzie "patrzcie, umiem rysować flaki!".
Niestety, postacie psują wszystko. Nie dość, że szablonowe, ponieważ pod maską najstarszego ukrywa się kochające i milutkie serce, to równocześnie przewidywalne do bólu i wyidealizowane. Ja rozumiem, że wykreowanie tych drugoplanowych było niesamowicie trudne i się udało, ale na pierwszym planie jest masakra. Bardzo lubię panią Kemuri i nie chcę jej obrazić, ale w przeciwieństwie do wspominanego już Reversalu, tutaj bohaterowie, chociaż w sumie są do wytrzymania (czytając K-ON przerwałem w połowie, bo porównując bohaterów Śmiechu do tych z K-ON-a, ci z recenzowanej mangi są wielowarstwowi i genialni), wiem, że panią Karakare stać na zdecydowanie więcej. Jedynie Botan, piękna wojowniczka, bardzo mi się podoba, ponieważ jej wewnętrzna przemiana jest świetnie przedstawiona.
Kreska tej autorki jest zwykle oceniana na bardzo dobrą. Nie. Jeśli mam być obiektywny to owszem, jest niezła i nie wali w oczy i jak ta w Tokyo Toy Box, jednak jej minusów jest wiele. Niedopracowanie oczu, anatomia podczas scen walk, mimika nieadekwatna do sytuacji. Poza tym twarze rysowane są z wielką precyzją i urokiem, zaś tła czasem mogące wydawać się niezagospodarowanymi, są niezwykle piękne. Wielu osobom ten styl rysunku niesamowicie się podoba, ja należę do wcale nie aż takiej małej mniejszości. No cóż, są ciągle postępy i to widać. Radziłbym tylko przykładać większą wagę do rysunków bohaterów (i czy ten ze strony 32 nie jest wzorowany na SnK?!).
Co ciekawe, Waneko dało tej mandze 16+ i chociaż małymi literkami, to zawsze w końcu jest. Nie widzę powodu do takich ograniczeń - chyba, że ktoś boi się przedstawionego na jednego lub dwóch rysunkach dość osobliwego demona. Nie uświadczymy tu też dużo krwi, fanserwisu nie ma ani trochę. Waneko po
raz kolejny zadziwia fanów - przynajmniej nie jest za to hejtowane, tak jak za ocenzurowanie Hatsukoi Limited.
Jak już pisałem, trudno mi ocenić tą mangę. Z jednej strony świetnie, z drugiej przeciętnie. Miejmy więc nadzieję, że w kolejnych tomach akcja nabierze tempa i zrobi się ciekawiej, oraz że wątek Orochiego zostanie rozwinięty. Mimo wszystkich błędów, przeczytam kolejne części.


Gatunki: shonen, shojo, obyczajowe, dramat   Autor: KarakaraKemuri   Wydawnictwo: Waneko
Ocena główna: 7/10    Grafika: 7/10    Fabuła: 9/10   Bohaterowie: 6/10     Pomysł: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz